wasteland

RIVERSIDE – “Wasteland”:
1. The Day After
2. Acid Rain
3. Vale Of Tears
4. Guardian Angel
5. Lament
6. The Struggle For Survival
7. River Down Below
8. Wasteland
9. The Night Before

Mariusz Duda: "Tematyka „post-apokaliptyczna” chodziła za mną już od dawna - książki, filmy, gry video, opowieści o próbie przetrwania w świecie, który się skończył. Dopiero teraz jednak napisanie takiej historii nabrało sensu i znaczenia, kiedy to RIVERSIDE rozpoczyna swój nowy rozdział. „Wasteland” mówi przede wszystkim o tym, co dzieje się obecnie na świecie oraz nawiązuje do tragedii jaka wydarzyła się w zespole w 2016 roku. Muzycznie powróciliśmy do mroczniejszego grania, ale i stworzyliśmy nową jakość i charakter. To wciąż RIVERSIDE, ale znacznie głębsze i dojrzalsze w swojej wymowie. Wszyscy artyści podczas promocji nowych płyt mówią o tym, że stworzyli swoje najlepsze dzieło. Ja tego nie powiem, bo wszystko co udało nam się do tej pory napisać, było bardzo dobre, wyjątkowe i na poziomie. Jednak takiego ładunku emocjonalnego, jaki ma miejsce na najnowszym albumie, nie było jeszcze nigdy, i najprawdopodobniej nigdy już nie będzie. „Wasteland” to duży, poetycki, wielowymiarowy i bardzo głęboki album. Taki, co to być może powstaje raz na całe życie."

wasteland story

Riverside powraca do gry. Zespół, który istnieje od 2001 roku i na swoim koncie ma już sześć płyt długogrających, jeden album kompilacyjny, dwa minialbumy, dwa albumu live, mnóstwo zagranych tras koncertowych, powraca w tym roku z siódmym albumem zatytułowanym „Wasteland”. Tym razem w składzie trzyosobowym. Piotr Kozieradzki - perkusja, Michał Łapaj - klawisze, Mariusz Duda - gitary, bas i wokal.

"Pamietam moment kiedy ogłosiliśmy całemu światu, że istniejemy dalej, ale jako trio" - mówi Mariusz Duda - "Robiliśmy sobie sesję zdjęciową nad polskim morzem. Powiedziałem wtedy do chłopaków - Pamiętajmy, że to dopiero początek. Wielu z naszych fanów nie wyobraża sobie jeszcze albumu bez Grudnia, a dla części z nich, wraz z jego śmiercią nastąpił właśnie koniec zespołu. Musimy udowodnić, że jesteśmy w stanie przetrwać grając nie tylko koncerty, ale przede wszystkim nagrywając nowy album."

Tragedia, która wydarzyła się w lutym 2016 roku postawiła działalność zespołu pod znakiem zapytania. Współzałożyciel i gitarzysta zespołu Piotr Grudziński zmarł niespodziewanie tuż przed swoimi 41 urodzinami. Riverside do końca roku odwołał wtedy wszystkie zaplanowane koncerty. Wydany we wrześniu 2016 album „Eye of the Soundscape” zespół zadedykował zmarłemu przyjacielowi.

"„Eye of the Soundscape” to kompilacja starych i nowych rzeczy" - mówi Duda - "ale to nie jest następca „Love, Fear and The Time Machine”. To nie jest jeszcze nowy muzyczny rozdział. Nowy rozdział zaczyna się dopiero teraz - w tym roku."

Wcześniej, wiosną 2017 roku Riverside powrócił do grania koncertów. Podczas trasy „Towards The Blue Horizon” zespół wspierany był przez gitarzystę Macieja Mellera, który oficjalnie dołączył do składu koncertowego. Dlaczego jednak nie stał się oficjalnie czwartym członkiem zespołu?

"To nie takie proste" - tłumaczy Duda - "15 lat do nadrobienia to bardzo dużo. Uwielbiam Maćka, ale wszystko musi mieć swoje miejsce i czas. Na razie jesteśmy kwartetem tylko na koncertach."

Duda już wtedy miał wizję na kolejny album. Na nowy początek Riverside musiało nagrać płytę z punktu widzenia osoby opuszczonej, z punktu widzenia kogoś, kto przeżył tragedię. Fakt, że album byłby nagrywamy w pomniejszonym składzie mógłby zmusić do większych eksperymentów muzycznych, ale przede wszystkim wpłynąć na większą siłę przekazu i jego symbolikę. "Czułem, że sobie poradzimy i możemy stworzyć coś pięknego i wyjątkowego" - wspomina.

Zespół wszedł do studia w grudniu 2017. Mariusz Duda wziął na siebie ciężar obowiązków gitarzysty. "Ponieważ gram na różnych instrumentach, a większość kompozycji tworzę przede wszystkim na gitarze akustycznej, postanowiliśmy, że zrobimy tak, jak robiliśmy do tej pory, z tą różnicą, że dodatkowo chwycę jeszcze za gitarę elektryczną. Wsparłem się też moim nowym nabytkiem - bassem piccolo, który momentami też brzmi jak gitara. Nagraliśmy demo. Okazało się, że jest nieźle. Wspólnie w studiu zdaliśmy sobie sprawę, że sobie poradzę, zagram wszystkie rytmiczne partie, melodie, niektóre solówki. Oczywiście, żeby wzbogacić album, zrobimy też miejsce dla gości."

I tak na najnowszym albumie dodatkowo Riverside pojawia się Maciej Meller dodając w kilku miejscach swoje gitarowe sola. W jednym z utworów swoją partię solową prezentuje również Mateusz Owczarek, młody i utalentowany gitarzysta, który występował z zespołem podczas warszawskiego koncertu poświęconego pamięci Piotra Grudzińskiego. Po raz pierwszy w muzyce Riverside pojawiają się również skrzypce na których zagrał Michał Jelonek.

"„Wasteland” jest bez wątpienia jedną z cięższych brzmieniowo i bardziej emocjonalnych płyt w naszej dyskografii" - mówi Michał Łapaj - "W jakimś stopniu sięga do początków naszego grania, pojawiają się tam spore dawki riffów gitarowych, mrocznych elementów i przestrzeni. Połączone jest to z nowym, surowym brzmieniem jakiego do tej pory nie mieliśmy, co czyni z płyty dość niebezpieczną mieszankę. Przeżywamy teraz syndrom drugiego życia i nagrywając tę płytę umieściliśmy pewne wyraźne elementy nawiązujące właśnie do naszego drugiego albumu studyjnego, co czyni z „Wasteland” w pewnym stopniu drugą część SLS-a."

Mariusz Duda pisząc teksty na nowy album zdecydował się na specyficzny zabieg tytułując pierwszy i ostatni utwór w sposób wyraźnie nawiązujący do albumu „Second Life Syndrome”. Płytę rozpoczyna kompozycja „The Day After” a kończy „The Night Before”. Dodatkowo „Wasteland” zaczyna się od samego wokalu, tak jak to miało miejsce na początku drugiego albumu zespołu. Na płycie jest również dziewięć kompozycji.

Tematem „Wasteland” jest próba przetrwania w świecie po Apokalipsie, do którego nawiązują niektóre fragmenty tekstów oraz niektóre tytuły utworów („The Day After”/„Nazajutrz”, to tytuł filmu z 1983 wchodzącego w poczet filmów o tzw. tematyce „postapo”). Duda w mediach społecznościowych wyraźnie przyznawał się do inspiracji książką „Droga” Cormaca McCarthego czy grami z serii „Fallout”. Symbolika albumu nawiązuje jednak nie tylko do klimatów „postapo”, ale odnosi się także do śmierci Piotra Grudzińskiego, do próby odnalezienia się zespołu w nowych okolicznościach, oraz ogólnie do sytuacji jaka panuje współcześnie w coraz bardziej niespokojnym świecie, pełnym nowych podziałów i konfliktów.

"„Wasteland” to duża płyta" - mówi Robert Srzednicki, realizator i współproducent albumu - "Emocjonalna i pełna kontrastów. Poważna i, cokolwiek to znaczy, ciężka, a z drugiej strony niesłychanie wręcz melodyjna i na swój sposób „przebojowa”. Trzon brzmieniowy płyty tworzą „żywe” instrumenty. Czasem przestrzenne i miękkie, czasem surowe i twarde. Zaczynajac od niezwykle rozbudowanego zestawu perkusyjnego, poprzez bardzo szeroką gamę basów, akustycznych i elektrycznych gitar, organów Hammonda i analogowych syntezatorów, aż po cała paletę barw wokalnych."

"Nie sądziłem, że po 17 latach istnienia Riverside i wydaniu 6 pełnoprawnych płyt oraz masy różnorodnych wydawnictw, będę czuł się jak bym wydawał ponownie pierwszą płytę." - mówi Piotr Kozieradzki - "W moim odczuciu to nasz „drugi debiut”. Debiut bardzo ważny. Niemal tak samo ważny jak „Out of Myself”. Płyta sama w sobie niesie ogromną dawkę emocji odzwierciedlającą to wszystko, co działo się przez ostatnie lata z zespołem. To dużo cięższa i mroczniejsza strona Riverside."

Na oryginalność nowej płyty Riverside składa się kilka elementów. Po pierwsze bardzo specyficzne i raczej niespotykane przesterowane brzmienie gitar i basów, po drugie - solidnie brzmiąca perkusja, po trzecie - Mariusz Duda śpiewający w niższych rejestrach, częściej niż miało to miejsce kiedykolwiek wcześniej, po czwarte - elementy nawiązujące do ścieżki dźwiękowej z... westernów.

"Riverside odnalazło swój styl na dobre" - mówi Duda - "poszerzyło swoje horyzonty. To przedziwna mieszanina kontrastów, amerykańskiego westernu, kina drogi i słowiańskich melodii. Wszystko to, razem z niezwykle emocjonalnymi momentami na tej płycie tworzy niezwykle wyjątkową i oryginalną kombinację. Niewiele ma to już wszystko wspólnego z zespołami, do których nas się wcześniej porównywało.

Charakterystyczne riversidowe gitarowe sola grane są tym razem przez trzech muzyków. Duda, Owczarek i Meller sprawiają, że płyta jest pod tym względem niezwykle bogata. Najwięcej solowych dźwięków zagrał Maciej Meller, który pojawił się gościnnie w czterech kompozycjach. Co sam Meller sądzi o najnowszym albumie Riverside?

"Być może łatwiej mi oceniać, stoję nieco z boku" - mówi - "dla mnie „Wasteland” to jakby synteza elementów z całej historii Riverside, które najbardziej lubię. Ale i spora dawka rzeczy nowych! Jest emocjonalny ciężar „SLS”, jest przestrzeń „OOM”, jest pokręcony gitarowy cios „ADHD” i wreszcie melodyjność „LFATTM”. Ale jest też jakiś nowy rodzaj opowieści, coś czego wcześniej nie słyszałem. Jest jakoś tak filmowo i epicko, to są muzyczne obrazy. Pusta droga, kurz, spalona ziemia i bohater pognębiony jakąś smutną historią. Koniec, ale może i początek? - takie rzeczy widzę. Jakkolwiek głupio to zabrzmi - na ten moment to dla mnie najlepsza i najbardziej spójna płyta Riverside."

Mariusz Duda: "Słuchałem ostatnio całej dyskografii Riverside, tego jak zmieniała się nasza muzyka. Na pierwszych płytach była produkcyjna niedoskonałość, ale też niewinność i pewien niepowtarzalny i specyficzny rodzaj emocji, głębi, taki „wewnętrzny krzyk”, który po jakimś czasie gdzieś w naszej muzyce zniknął. Pojawił się na moment na czarnym albumie mojego solowego Lunatic Soul, ale potem też gdzieś przepadł. Nie wiem czy to dobrze czy nie, ale ten właśnie rodzaj emocji, ta głębia powróciła teraz na „Wasteland” ze zdwojoną siłą. Nie pamiętam już momentu żebym słuchając nowej muzyki Riverside miał łzy w oczach, a tutaj są takie momenty. Muzyka często ściska za gardło. Wydałem niedawno dwie solowe płyty - „Fractured” i „Under The Fragmented Sky”, płyty o pogodzeniu się ze stratą, ale były to opowieści z punktu widzenia kogoś, kto już postanowił podnieść się na nogi i rozpocząć nowe życie. „Wasteland” chwyta za kołnierz i mówi - poczekaj, opowiedz jeszcze o tym co było wcześniej, jak czułeś się na samym początku, opowiedz o tym, czego jeszcze nie powiedziałeś. I wracam. Wracam do tego największego mroku. Okazało się, że ten „wewnętrzny krzyk” zostawiłem sobie na sam koniec. Najwidoczniej to właśnie w Riverside musiałem się z nim rozliczyć."

„Wasteland” to album wyjątkowy, wyraźnie podkreślający wszystko to, co jest w muzyce Riverside najważniejsze. Niezwykle emocjonalny charakter każdego z utworów nie pozostawia słuchacza obojętnym. Siódmy album zespołu, to nowy rozdział, nowe rozdanie, nowy początek. Czy nowe oblicze Riverside i zaproszeni goście sprostali presji i ciężkiemu zadaniu. O tym dowiemy się już 28 września.

W połowie października Riverside wyruszy również na swoją największą trasę „Wasteland Tour”. Koncerty 2018 zaplanowane zostały w największych do tej pory klubach w Europie. Kolejne odsłony trasy odbędą się wiosną 2019 roku.

lament

Muzyka, teksty: Mariusz Duda
Okładka: Travis Smith
Klip: Tomasz Pulsakowski / Sightsphere
Nagranie: Serakos Studio, Warszawa, Magda i Robert Srzedniccy

Mariusz Duda - wokale, gitara elektryczna, bas, bas piccolo
Piotr Kozieradzki - perkusja
Michał Łapaj - klawisze, organy hamonda

Michał Jelonek - skrzypce

LAMENT

Where have you wandered,
My only child
Why are you not coming back?
Your mother is crying her eyes out
And I
In my dreams
Hear your voice

„Father, will you take me away
Father will you take and save me from my fate”

„Father, will you take me away
Father will you take and save me from my fate”

Wanted to go 
Look for you
A hundred times
But I couldn’t leave her alone

The end of the world
Ruined our home
Yet didn’t destroy our hope

Acid Rain is pouring down
On the caravans of shadows
Once they used to be humans
Dying of too much choice

Devoid of trust and empathy
Alone
They were passing each other
Now, together,
With raised hands
In tears
They call out at the sky

„Father, will you take me away
Father will you take and save me from my fate”

„Father, will you take me away
Father will you take and save me from my fate”

river down below

Muzyka, teksty: Mariusz Duda
Okładka: Travis Smith
Klip: Tomasz Pulsakowski / Sightsphere
Nagranie: Serakos Studio, Warszawa, Magda i Robert Srzedniccy

Mariusz Duda - wokale, gitara elektryczna, bas, bas piccolo
Piotr Kozieradzki - perkusja
Michał Łapaj - klawisze, organy hamonda

Maciej Meller - solo gitarowe

RIVER DOWN BELOW

I.

I’d like to tell you
What I dream about
I’d like to say
How much I miss you
But

I say sorry
So come, my darling
Come to me
I’m sorry
I’m dying on the tree

I’d like to tell you
That it’s not too late
I’d like to say
That I won with myself

But I say sorry
So come, my darling
Come to me
Sorry,
I’m dying on the tree
With the world beneath my feet

II.

So you found me after all
Pile the rocks
The two nailed boards

Linger beside me
You’re all I have left
Tell me the story of your life

There’s so much that
I have got to find out
Until the next darkness arrives

I do not have too many requirements
Only one wish
Before you go
And before I crumble back into the dust

Take me to the river down below
Take me to the river down below
Stay
Sit down
And get some rest
Since you came across my place

Linger beside me
You’re all I have left
Tell me the story of your life

There’s so much that
I have got to find out
Until the next darkness arrives

I do not have too many requirements
Only one wish
Before you go
And before I crumble back into the dust

Take me to the river down below
Take me to the river down below

And before I crumble back into the dust...
And before I crumble back into the dust...

vale of tears

Muzyka, teksty: Mariusz Duda
Okładka: Travis Smith
Klip: Tomasz Pulsakowski / Sightsphere
Nagranie: Serakos Studio, Warszawa, Magda i Robert Srzedniccy

Mariusz Duda - wokale, gitara elektryczna, bas, bas piccolo
Piotr Kozieradzki - perkusja
Michał Łapaj - klawisze, organy hamonda

Mateusz Owczarek - solo gitarowe

VALE OF TEARS

Shake me down
I’ll make a noise
Tap my hand
I’ll make you smile
Give me hope
Then take away

Like you did the last time
Like the last time
Like the last time

Tell me who I have to be
Cross my head, lips and heart
Make me get down on my knees

Like you did the last time
Like the last time
Like the last time

Wading through the desert
I am wading through the desert
To the promised land
You burned to the ground

Take me to the highest hill
Show the fireworks display
Tell me it’s for my own good

Like you did the last time
Like the last time
Like the last time

Turn poetry into prose
Then launch a crusade
Make another vale of tears

Like you did the last time
Like the last time
Like the last time

Wading through the desert
I am wading through the desert
To the promised land
You burned to the ground

WASTELAND TOUR 2018

  • DATA
  • WYDARZENIE / MIEJSCE
  • TRASA / FESTIWAL
  • BILETY
  • B Merlin Pickups
  • B Ls
  • B CM
  • B VE
  • B Audio Technica
  • B Czarcie Kopyto
  • B Paiste
  • B V
  • B Ultimate Ears