muzyczna.pl

“Szlag by trafił takich artystów!” chciało mi się powiedzieć w pewnym momencie mojego długiego oczekiwania na rozmowę z Mariuszem Dudą, liderem zespołu Riverside. Obiecywałem czytelnikom ten wywiad i teraz będą na mnie wieszać psy. Faktem jednak jest, że bohater dzisiejszego wywiadu miał ostatnio pełne ręce roboty. Po zakończeniu pewnego rozdziału w historii swojego głównego zespołu, rozpoczął prace nad projektem pobocznym. Szczęśliwie jednak, w końcu udało mi się uzyskać od niego odpowiedzi na parę nurtujących mnie pytań.

Marcin Kubicki: Witaj Mariuszu. Riverside jest bardzo docenianym zespołem na całym świecie. Ze względu na gatunek muzyczny, jaki gracie, w świadomości rodaków wydajecie się w ogóle nie istnieć, przynajmniej w porównaniu z zachodem. Wolałbyś żeby rock progresywny był popularniejszy w Polsce czy odpowiada Ci bycie w tej niszy?

Mariusz Duda: Na naszym ostatnim koncercie w Łodzi było tysiąc osób. Szczerze mówiąc nie mam nic przeciwko takiej niszy.

Marcin Kubicki: W serwisie RateYourMusic wasz drugi album “Second Life Syndrome” znalazł się na liście tysiąca najlepszych wydawnictw muzycznych wszech czasów. To spore wyróżnienie, biorąc pod uwagę fakt, że punkty przyznają słuchacze, a nie krytycy. W większości opinii jednak, również w moich recenzjach waszych płyt, pojawiają się porównania do klasyków: Pink Floyd, Porcupine Tree czy Toola. Te zespoły to wasza największa inspiracja? Nie boisz się powielać schematów w gatunku, który charakteryzuje się dużą otwartością na dźwięki różnej maści?

Mariusz Duda: A na którym miejscu się znalazł w tym RateYourMusic? Bo jak na 999 miejscu to raczej nie mamy się czym chwalić. A z tymi porównaniami to jest tak, – jeśli zespół nie jest znany to na początku jego kariery muszą paść nazwy przybliżające muzykę zespołu, żeby ludzie sobie skojarzyli mniej więcej, w jakim to jest klimacie. Nasza pierwsza płyta na Zachodzie wydana była z naklejką “muzyka w stylu Opeth, Anathema, Pink Floyd…”, więc przy każdej możliwej okazji, relacji, recenzji, padały już nazwy tych zespołów. Cóż, od samego początku próbowano nam wmawiać, że inspirujemy się Anathemą czy Opeth. No i tak zostało. No cóż, trudno.

Marcin Kubicki: Nawiązując do mojego poprzedniego pytania, czy wobec tego można jeszcze w muzyce wymyślić coś nowego?

Mariusz Duda: Myślę, że tak. Ta sama melodia zagrana na rożnych instrumentach brzmi bardzo często zupełnie inaczej. Ta sama melodia w innej aranżacji – również. Myślę, że cały asortyment kombinacji nie został jeszcze wykorzystany i chyba długo nie zostanie, zwłaszcza, że jeszcze dużo bardzo dobrych melodii pozostało do wymyślenia.

Marcin Kubicki: Ostatnia wasza płyta spotkała się z wieloma ciepłymi słowami słuchaczy, ale jednak w porównaniu z poprzednimi krążkami padały już pierwsze zarzuty o pewne powtarzanie się. Czy po ukończeniu trylogii Reality Dream planujecie jakiś znaczący przewrót w stylu grania? A może są już pierwsze pomysły dotyczące konceptu kolejnego albumu?

Mariusz Duda: Chcemy nagrać inną płytę niż te, które składały się na trylogię Reality Dream, ale na pewno nie zrezygnujemy ze swojego stylu. Na razie powiem tyle, że - jak najbardziej - przygotowujemy już nowy materiał i na razie zapowiada się niezwykle obiecująco.

Marcin Kubicki: Pod względem wydawnictw nie próżnujecie. W marcu ukazał się nowy singel Riverside “Schizophrenic Prayer”, choć osobiście nazwałbym go raczej EPką gdyż jest na nim mnóstwo materiału. Na oficjalnej stronie zespołu wspomniałeś również o albumie koncertowym. Czy będzie on powiązany z planowanym wydawnictwem “Reality DVDream”?

Mariusz Duda: Planujemy wydanie naszego pierwszego wydawnictwa koncertowego, na razie tylko w formie DVD. Co będzie dalej zobaczymy.

Marcin Kubicki: Jakiś czas temu poznaliśmy teledysk do kompozycji “02 Panic Room”. Jaki wkład mieliście w jego produkcję i czyj był pomysł na jego scenariusz? Planujecie również klip do drugiego singla?

Mariusz Duda: Pamiętam jak tuz przed zdjęciami zadzwonił do mnie Maciej Pawelczyk z Inbornmedia i powiedział. “Wiesz, znalazłem wymarzone miejsce na teledysk. Jest brudno, strasznie, mrocznie, tynk odłazi ze ścian, klimat jak z horroru, okropność - będziesz zachwycony.” No i byłem. Bo wcześniej długo rozmawialiśmy na temat tego jak ten teledysk ma wyglądać. Nie pokazywaliśmy niczego palcem, chłopaki z Inbornmedia wiedzieli, czego oczekujemy i doskonale wczuli się w swoje role. A do drugiego singla teledysku nie planujemy.

Marcin Kubicki: Wasze dotychczasowe albumy był w całości anglojęzyczne. Czy biorąc pod uwagę kontrakt Riverside jest na ten moment możliwe, że zaśpiewasz coś po polsku i czy w ogóle byłbyś tym zainteresowany?

Mariusz Duda: Wiesz, śpiewam po angielsku lepiej niż po polsku. Po angielsku pisze też lepsze teksty. Ale wiem, że wiele osób uważa, że nie ma to jak nasza piękna soczysta wymowa. Dlatego idąc na kompromis raz na jakiś czas śpiewam tylko w swoim języku, w pewnych kręgach znanym, jako odmiana języka norweskiego.

Marcin Kubicki: Jak myślisz, czy gdybyście grali bardziej medialną muzykę to potrafiłbyś odnaleźć się np. jako gość w radiu czy telewizji komentując sytuacje społeczne i polityczne? Interesują Cię takie tematy?

Mariusz Duda: To czy potrafiłbym się odnaleźć zależałoby od tego ile mieliby mi zapłacić i jaki bank miałbym w przyszłości reklamować. Wiesz, od komentowania sytuacji społeczno-politycznych są Ci, którzy mają taką a nie inną pasję. Ja mam inną.

Marcin Kubicki: Czy masz jakiś autorytet ze świata muzycznego lub niekoniecznie z niego, który popycha Cię do ciągłego działania?

Mariusz Duda: Mam swoich mistrzów, niekoniecznie muzycznych, którzy imponują mi tym, że są w stanie stworzyć coś z niczego, stworzyć swój świat, który żyje własnym życiem. Ponieważ ja też chcę tworzyć takie światy moi mistrzowie nie muszą mnie zbyt długo do tego zachęcać.

Marcin Kubicki: To pytanie dość często przeze mnie zadawane, ale jesteśmy w kolejnym przełomowym momencie w historii muzyki, przy okazji którego chcę poznać opinię różnych artystów na ten temat. Co myślisz o szykującej się rewolucji, która może wyprzeć z rynku płyty na rzecz plików MP3? Jesteś tradycjonalistą, który nie dopuszcza do siebie takiej myśli czy może zwolennikiem generacji MySpace i wszystkich następstw z nią związanych?

Mariusz Duda: Moim zdaniem nie będzie aż takiej rewolucji, na jaką się zapowiada, pliki MP3 nigdy nie wyprą nośników, których nie można w żaden sposób kolekcjonować na półce. Owszem, sprzedaż może ulec zmianie, mogą ulec zmianie pewne przyzwyczajenia, ale na pewno całkowicie tego nie zastąpią. Radiohead nie ma zamiaru wydawać następnej swojej płyty tak jak to zrobiło z “In Rainbows”. Generacja MySpace jest w porządku, jest to kopalnia wiedzy muzycznej, która umożliwia Ci odnalezienie tego czego potrzebujesz. Jeśli znajdujesz muzykę, która do Ciebie trafia i stajesz się jej fanem, nie wierzę, ze pliki MP3 Ci wystarczą. Jeśli płyta CD umrze – na jej miejsce pojawi się coś innego, bo nie wierzę, żeby iPod z elektroniczną okładką w zupełności prawdziwemu miłośnikowi muzyki wystarczał.

Nie tak dawno na łamach naszej strony umieściłem krótką relację z ostatniego koncertu, zamykającego trylogię Reality Dream. Po występie zespołu zadałem jeszcze kilka pytań Mariuszowi.

Marcin Kubicki: Gratuluję świetnego show i dziękuję, że namówiłeś mnie do przyjścia na ten koncert. Potrafisz jakoś ocenić go na tle innych waszych występów?

Mariusz Duda: To był ważny występ. Zamknięcie pewnego etapu w naszej historii, myślę, ze całkiem udanego. Pod względem nagłośnienia i oprawy scenicznej był to do tej pory najlepszy ze wszystkich naszych polskich koncertów. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało nam się to zarejestrować na tyle kamer.

Marcin Kubicki: Powiedz mi, czy nie irytuje cię fakt, że wydawać by się mogło, że coraz więcej osób przychodzi na koncert żeby porobić sobie zdjęcia z niego i ponagrywać filmy zapominając często o samej muzyce, po którą przyszli?

Mariusz Duda: Coś w tym jest, ale myślę, że bardziej jest to podyktowane chęcią posiadania jakiejś pamiątki z tego koncertu niż amnezją. Cóż, uroki dzisiejszych czasów. Ale zgadzam się, czasami jest to przesada. Zwłaszcza, gdy ktoś w małym klubie wyciąga Ci aparat przed nos w trakcie wykonywania utworu i trzyma go tak przez trzy minuty. I teraz masz do wyboru – albo następnego dnia będziesz miał na YouTube trzy minuty z koncertu z falującymi nozdrzami albo inny filmik jak rozbijasz komuś na głowie jego własny aparat. Wybór należy do Ciebie.

Marcin Kubicki: Jak porównałbyś to jak przyjmują was polscy fani, a słuchacze, którzy mieli przyjemność was poznać np. jako support Dream Theater?

Mariusz Duda: Trochę dziwne porównanie, bo podczas trasy z Dream Theater na koncertach było z reguły po 5000 osób i tacy zawsze głośniej bija brawo niż 500 osób w polskim klubie. Ale jeśli pytasz o porównanie publiczności polskiej do zagranicznej, to powiem Ci, że w każdym kraju jesteśmy naprawdę dobrze przyjmowani przez publiczność. W każdym mamy swoich fanów. Jeśli dobrze zagramy koncert to nawet kilka razy bisujemy.

Marcin Kubicki: Kto zajmował się prezentowanymi wizualizacjami?

Mariusz Duda: Mariusz Stelągowski.

Marcin Kubicki: W trakcie koncertu nawiązałeś do sytuacji jaką sprowokował Nergal - lider Behemotha. Jak oceniasz to wydarzenie?

Mariusz Duda: Nazwę to wypadkiem przy pracy.

Marcin Kubicki: Kiedy możemy spodziewać się premiery DVD z zapisem koncertu? Słyszałem coś o okolicach grudnia, ale to chyba nie jest oficjalna informacja?

Mariusz Duda: Taki mamy plan. Na spokojnie bez pośpiechu chcemy wszystko dokończyć i wydać w okolicach Gwiazdki.

Wywiadu udzielał

M.DUDA

Rozmawiał

Marcin Kubicki

Data

2008-06-03
  • B Merlin Pickups
  • B Ls
  • B CM
  • B VE
  • B Audio Technica
  • B Czarcie Kopyto
  • B Paiste
  • B V
  • B Ultimate Ears