Anno Domini High Definition - MLWZ

Tracklista: 1. Hyperactive, 2. Driven To Destruction, 3. Egoist Hedonist, 4. Left Out, 5. Hybrid Times

Skład zespołu: Mariusz Duda - wokal, gitara basowa, Piotr Grudziński - gitara, Piotr Kozieradzki - perkusja, Michał Łapaj - instrumenty klawiszowe

Powiem szczerze, iż formacja Riverside zaskoczyła mnie jakością dźwięków, które znalazły się na jej nowym studyjnym albumie. To doprawdy znakomita płyta. Krążek „Rapid Eye Movement” wywarł na mnie dość średnie wrażenie a cechą, która najbardziej irytowała była zbytnia przystępność tego materiału (aczkolwiek może takie właśnie było założenie?). Dlatego też, gdy pierwszy raz przesłuchałem „Anno Domini High Definition” byłem w lekkim szoku. Panowie nagrali zdecydowanie najmocniejszą i najtrudniejszą płytę w swym dorobku. Trzeba się porządnie w nią wgryźć, aby odkryć wszystkie ukryte smaczki. Partie instrumentalne są solidnie „pokręcone”, nie ma też miejsca na przesłodzone ballady, gdyż album składa się praktycznie z samych rozbudowanych fragmentów. Liryczne momenty przeplatają się z dynamicznymi wejściami, co razem daje bardzo satysfakcjonujący efekt końcowy.

A dlaczego „Anno Domini High Definition” jest tak udanym krążkiem?

Po pierwsze: Brzmienie.

Pierwsze co rzuciło mi się w uszy podczas przesłuchiwania to potężne i wzmocnione w stosunku do poprzedniego albumu brzmienie całości. Od pierwszych chwil muzycy „atakują” nas prog metalowymi łamańcami. Sekcja rytmiczna (Mariusz Duda, Piotr Kozieradzki) tworzy kapitalne partie – ciężar i „zagmatwanie” tych zagrań często budzą podziw. Do tego dochodzi jak zawsze malownicza gitara Piotra Grudzińskiego oraz wręcz space rockowe klawisze Michała Łapaja.

Po drugie: Kompozycje.

Rzut okiem na tracklistę i długość poszczególnych utworów pozwala przypuszczać, że będziemy mieć do czynienia z rozbudowanymi nagraniami. I tak jest w rzeczywistości. Każda kolejna kompozycja jest dłuższa od poprzedniej, a co za tym idzie rośnie też ich wielowątkowość. Pierwszy fragment - „Hyperactive” to solidny prog metalowy „killer” – szybki, techniczny, pędzący do przodu. Natomiast finałowy utwór „Hybrid Times” to już bogata mini suita, zawierająca w sobie cały szereg różnych gatunków muzycznych. Można tu usłyszeć zarówno piękne i nastrojowe melodie, pomysłowe wokale Mariusza Dudy, jak również mocne (czasami wręcz death metalowe) oraz techniczne partie instrumentalne czy też transową, uduchowioną końcówkę. Cechą charakterystyczną wszystkich nagrań na tej płycie jest złożoność - z każdym kolejnym przesłuchaniem można usłyszeć coś nowego, coś czego nie dostrzegliśmy poprzednim razem.

Po trzecie: Muzycy.

Trzeba przyznać, że muzycy stanęli na wysokości zadania. Ich partie są perfekcyjnie dopracowane, a do tego czasami niesamowicie „połamane”. Jest tu także sporo momentów, w których instrumentaliści mogą popuścić wodze fantazji i wtedy jesteśmy świadkami interesujących dźwiękowych „pojedynków”. Szczególną uwagę warto zwrócić na Michała Łapaja i jego kosmiczne klawiszowe pejzaże – bardzo umiejętnie wpisuje się w prog metalowe „łojenie” sekcji rytmicznej. I jeszcze kilka słów o wokaliście. Mariusz Duda nie tylko śpiewa „tradycyjne” partie, ale również wykorzystuje swój głos jako dodatkowy instrument (najlepiej słychać to w utworze „Hybrid Times”).

„Anno Domini High Definition” jest niezwykle udanym prog metalowym albumem. Muzycy postawili na ciężar i rozbudowane kompozycje. Myślę, że dla wielu fanów zespołu wgryzienie się w ten krążek może być sporym wyzwaniem. Ale naprawdę warto. Bardzo się cieszę, że grupa Riverside obrała tak ambitny kierunek w swej twórczości i mam nadzieję, że panowie dalej będą kroczyć tą ścieżką na kolejnych płytach. A tymczasem gorąco zachęcam czytelników do zapoznania się z najnowszym wydawnictwem formacji.

Publikacja

2009-05-25

Autor

Maciej Stwora

Ocena

brak
  • B Merlin Pickups
  • B Ls
  • B CM
  • B VE
  • B Audio Technica
  • B Czarcie Kopyto
  • B Paiste
  • B V
  • B Ultimate Ears