• Mariusz Duda
    wokal, gitara basowa,
    gitara akustyczna

    Mariusz Duda

    MUZYKA
    Stawiam ją ponad wszystko. Słyszę ją wszędzie. To ona powoduje, że chcę cieszyć się życiem nie tylko w świecie stworzonym wewnątrz własnego umysłu. To ona powoduje również, że czasami sprawiam wrażenie człowieka kompletnie oderwanego od rzeczywistości.

    GITARA BASOWA
    Świetny to instrument. W zależności od rodzaju muzyki i charakteru utworu można go wykorzystywać na wiele sposobów, np. kontrolować nim sytuację :-)
    Kocham rytm. Kocham perkusję. Grać wolę jednak na basie. Przekonały mnie do tego dwie istotne sprawy - śpiew i gra na basówce jest zdrowsza dla kręgosłupa i kręgów szyjnych niż śpiew i gra na perkusji. Poza tym bas jest znacznie lżejszym instrumentem w przypadku "znoszenia" sprzętu po koncercie.

    ŚPIEW
    A propos śpiewu - lubię śpiewać, lubię eksperymentować wokalnie. Zawsze zwracałem dużą uwagę na linie melodyczne, na sposób ich konstruowania. Może stąd właśnie wzięło się - oprócz "spraw rytmicznych" moje zamiłowanie do rocka progresywnego.

    INSPIRACJE
    Te dobre i te złe chwile w życiu. Filmy, literatura i oczywiście muzyka. Pierwszą inspiracją do tworzenia własnych utworów były nudne ćwiczenia na lekcjach gry na pianinie. Czas na nauczenie się zadanych ćwiczeń poświęcałem głównie na klejenie własnych melodyjek, co spowodowało, że szybko przerzuciłem się na granie w zaciszu domowym. Możliwości mojego pierwszego syntezatora, a właściwie jego lichej imitacji, podsycone twórczością takich wykonawców jak Tangerine Dream, Vangelis czy Mike Oldfield sprawiły, że w pewnym momencie pojawiły się w moim domu sterty kaset z własnymi kompozycjami i pomysłami. Od zawsze podobała mi się muzyka zespołów w których grali moi ulubieni klawiszowcy - Banks, Wakeman, Jobson. To dzięki nim tzw. Rock progresywny na dobre zagościł w moim magnetofonie /odtwarzaczu / whatever... Pojawił się również heavy metal a dokładnie thrash metal, różne "dżyn dżyny" i inne takie. Był w moim życiu okres gdy grałem jednocześnie w dwóch zespołach. W jednym grałem muzykę metalową śpiewając i grając na basie jednocześnie, w drugim grałem na klawiszach muzykę inspirowana twórczością m.in. zespołów takich jak Genesis, Yes, Uk czy Marillion. Już wtedy wiedziałem, że zamknięcie się w jakimkolwiek stylu jest dla mnie nie do pomyślenia.

    Nigdy nie byłem w stanie skoncentrować się tylko na jednym instrumencie. W zespole stawiałem bardziej na komponowanie niż na dążenie do perfekcyjnego opanowania sztuki gry na instrumencie na którym właśnie grałem. Musiałem jednak coś wybrać. Z biegiem czasu okazało się, że najpewniej czuję się jednak w grze na basie. Podobała mi się gra Geddiego Lee z Rush, Johna Wettona z King Crimson / UK. Panowie jeszcze przy okazji śpiewali co bardziej mobilizowało mnie do pogodzenia tych dwóch funkcji. Cieszę się, że w Riverside mogę wrócić do mojej ulubionej funkcji basisty i wokalisty :-)

    Inspirują mnie artyści z wyobraźnią. Sposób w jaki podchodzą do muzyki, jak aranżują swoje utwory, jak konstruują swoje linie wokalne. Ciężko mi podać tylko kilka nazwisk.

    WAŻNE W ŻYCIU
    Miłość, przyjaźń, życie w zgodzie z własnym sumieniem.
    Tworzenie rzeczy audiowizualnych - ot taka mała obsesja, która sprawia, że czuję, że żyję.

    CZAS WOLNY
    Mam z nim cholerne problemy. Kiedy już jednak się trafi spędzam go aktywnie w towarzystwie bliskich mi osób, przesiaduję godzinami w kinie zajadając się obrzydliwym pop-cornem i pastwię się nad uwiecznianiem swoich myśli na "papierze".

    ULUBIONE PŁYTY
    Ciężko wybrać kilka. Moimi ulubionymi płytami są te, które wpłynęły w jakiś sposób na moje życie, na sposób w jaki podchodzę do muzyki tworząc własne dźwięki. To płyty, które przywołują miłe wspomnienia, to również płyty które po prostu dosłownie "zjechałem" na swoim sprzęcie. Kolejność zupełnie przypadkowa.

    • Genesis - "Baranek" / "A Trick of the Tail"
    • Peter Gabriel - wszystko
    • Yes - "Fragile" / "Close to the Edge"
    • Rush - From "A Farewell to Kings" to the end
    • Tangerine Dream - From "Phaedra" to "Hyperborea" / "Poland"
    • The Beatles "Revolver" / "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" / "White Album" / "Abbey Road"
    • Dave Matthews Band - "Crash"
    • UK - "UK"
    • Led Zeppelin - wszystko
    • Opposition - "War Begins At Home"
    • Porcupine Tree - "Up The Downstair" / "The Sky Moves Sideways" / "Signify"
    • Dead Can Dance - wszystko
    • Jean Michel Jarre - "Oxygene" / "Equinoxe" / "Zoolok"
    • Marillion - "Misplaced Childhood" / "Clutching at Straws" / "Brave"
    • Faith No More - "Angel Dust" / "King for a Day... Fool for a Lifetime"
    • Hedningarna - "Tra"
    • Hooverphonic - "A New Stereophonic Sound Spectacular"
    • Vangelis - wszystko, zwłaszcza "Bladerunner", "1492"
  • Piotr Grudziński
    gitara elektryczna

    Piotr Grudziński

    MUZYKA
    ...zawsze krążyła gdzieś wokół mnie, ale tak na poważnie zaczęło się po pierwszym przesłuchaniu płyty Iron Maiden "Seventh Son Of The Seventh Son". To był początek przygody przede wszystkim z metalem. Przyznam, że nigdy nie pociągała mnie jego brutalna strona, zawsze szukałem melodii, klimatu, przestrzeni, pewnego rodzaju tajemniczości, i w końcu gdzieś w swoich muzycznych poszukiwaniach trafiłem na Anathemę. Każda ich płyta to podróż po bezdrożach melancholii, każdy dźwięk ocieka emocjami... szczerość i przekaz to co dla mnie w muzyce liczy się najbardziej.

    GITARA
    ...znalazła się w moim życiu całkiem przypadkowo. Moim marzeniem z dzieciństwa było zostać sportowcem i robiłem wszystko w tym kierunku, no ale jak wiemy różnie z tymi marzeniami bywa. Nieoczekiwanie musiałem zakończyć swoją zawodniczą karierę, wpadłem w depresje i wtedy dzięki rodzicom i pożyczonej gitarze zobaczyłem, że świat się jeszcze nie skończył, a z upływem czasu okazało się, że nowa pasja jest całym moim życiem i nie zamieniłbym jej za nic na świecie.

    INSPIRACJI
    ...szukam przede wszystkim w muzyce. Nie pociągała mnie nigdy prędkość ani perfekcyjna technika, chociaż ta niewątpliwie często się przydaje, w każdym razie zawsze szukałem dźwięków, które trafiają prosto do serca. Dlatego zawsze podziwiałem grę Davida Gilmoura, który niewielką ilością dźwięków trafia zawsze w samo sedno. Z gitarzystów młodszego pokolenia największe wrażenie wywarło na mnie 4 panów przy czym każdy w zasadzie z innej bajki. John Petrucci za połączenie fenomenalnej techniki i serca, Daniel Gildenlow za indywidualność, Danny Cavanagh za płacz na gitarze i Devin Townsend za energie i szaleństwo. Poza muzyką inspiracji szukam przede wszystkim w ludziach i w ich życiu. Czasem sam siebie określam mianem obserwatora albo psychologa hobbysty. Pomimo, że nauka jest już bardzo zaawansowana, ludzkie zachowania i odruchy opisane w wielu tomach, a człowiek tak naprawdę wciąż pozostaje tajemnicą.

    WAŻNE W ŻYCIU
    ...są przede wszystkim wartości jakie przekazali mi moi rodzice. Wierzę w miłość, przyjaźń, wierzę ludziom i w ludzi, często za to obrywając ale chyba nie jestem w stanie tego zmienić... czasem tylko trochę to modyfikuję. Rodzice pokazali mi partnerstwo, wspólne życie w "stadzie", wspólną pracę i wspólny odpoczynek, wzajemny szacunek i uczciwość. Wiele mądrych rzeczy o jakich całe życie z nimi rozmawiałem zaczynam doceniać dopiero teraz... z wiekiem. Ale takie jest życie i czasami nie ma innego wyjścia żeby zadziałało przysłowie "Jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz". Cieszę się, że rozumiem coraz więcej, właśnie teraz, kiedy na nic jeszcze nie jest za późno.

    CZAS WOLNY
    ...staram się spędzać aktywnie, przede wszystkim na rowerze, na basenie albo grając w siatkówkę. Weekendowe imprezy w gronie przyjaciół to też rozrywka, której sobie nie odmawiam. Poza tym bardzo lubię eksperymentować w kuchni, lubię dobre kino i książki Stephena Kinga.

    ULUBIONE PŁYTY
    Moimi ulubionymi płytami są zazwyczaj te, które wpłynęły w jakiś szczególny sposób na mój sposób myślenia, sprawiły, że coś się we mnie zmieniło, że rozwijałem się jako muzyk i jako człowiek. Są również takie, które wiążą się z jakimiś wspomnieniami albo takie, które po prostu w odpowiednim czasie trafiły do mojego odtwarzacza. Jest ich sporo, a kolejność jest zupełnie przypadkowa.

    • Anathema - wszystkie
    • Dead Can Dance - wszystkie
    • Fields Of The Nephilim - Elizium
    • Pink Floyd - Wish You Were Here
    • Porcupine Tree - Signify
    • Devin Townsend/Ocean Machine - Biomech
    • Pain Of Salvation - Remedy Lane
    • Ozric Tentacles - The Hidden Step
    • Depeche Mode - Violator i Songs Of Faith And Devotion
    • Cocteau Twins - Treasure
    • Pestilence - Testimony Of The Ancients
    • Death - Symbolic
    • Metal Church - Metal Church
    • Enigma - MCMXC A.D.
    • Marillion - Fugazi
    • Hoover - A New Stereophonic Sound Spectacular
    • Seal - Seal
    • Soilwork - Natural Born Chaos

    OSTATNIO SŁUCHANE

    • Hacride - Lazarus
    • Tori Amos - Abnormally Attracted To Sin
    • Devin Townsend Project - Ki
    • Solar Fields - Movements
    • H.U.V.A Network - Ephemeris

    RIVERSIDE
    ... pojawił się w moim życiu znienacka, kilka krótkich rozmów, pierwsze próby i w chwilę potem Riverside staje się jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu. Lubię to... Lubię kiedy rzeczy dzieją się spontanicznie, kiedy płyną prosto z serca, kiedy kilka osób łączy jeden wspólny cel. W sumie tworzymy dość dziwną ekipę... każdy z innej bajki, z charakterkiem, wszyscy tryskający pomysłami muzycznymi i organizacyjnymi. Chyba zostanę tu na dłużej. Wpadłem po uszy...

  • Piotr Kozieradzki
    perkusja

    Piotr Kozieradzki

    MUZYKA
    Jest dla mnie bardzo ważna, o ile jest dobra oczywiście. Jedyna rzecz, która powoduje, że wpadam w dobry nastrój i fajny klimat. Moją edukację muzyczną rozpocząłem bardzo wcześnie, w połowie lat siedemdziesiątych (nie pamiętam dokładnie 74/77). Mój ojciec, zapalony rockman, zabrał mnie wtedy na mój pierwszy w życiu koncert - UFO na Warszawskim Torwarze. Tak się zaczęło. Oczywiście nie byłem wówczas w pełni świadomy, o co chodzi tym długowłosym panom na scenie, którzy biegają, skaczą i grają na gitarach, przy czym strasznie hałasują, ale mnie to zainteresowało.

    Minęło kilka ładnych lat, byłem w 7 klasie podstawówki i wtedy powoli te dźwięki zaczynały mnie wciągać. Mój pierwszy, PRAWDZIWY koncert to Iron Maiden na Torwarze w 1984 roku. Mijał czas i wreszcie w 1988 doszedłem do wniosku, że muzyka mnie strasznie kręci, a szczególnie perkusja. Wszystko to przez Slayer`a i mojego ciotecznego brata. Slayer wydał akurat płytę "South Of Heaven", a mój braciak złamał rękę i nie mógł grać na bębnach. Niewiele myśląc wyżebrałem od niego za jakieś grosze tego antycznego Polmuza i wstawiłem go do piwnicy gdzie zacząłem się uczyć grać. O dziwo, całkiem nieźle mi to wychodziło.

    Nie bacząc na wszystkich zamykałem się w piwnicy i grałem. Po roku miałem już pierwszy zespół, a po dwóch założyłem zespół, który przekształcił się w teraźniejszy Hate. Przez ten czas grania w Hate, Domain i różnych innych metalowych zespołach miałem zawsze ukrytego lidera i ulubiony zespół. Był nim Marillion. Nie chwaliłem się tym, ponieważ nikogo to nie interesowało, a i mnie z tym było dobrze. Byłem na ich wszystkich koncertach jakie zagrali w Polsce (nawet na tym żałosnym w Sopocie gdzie zagrali z playbacku). Kilkanaście lat grania death metalu trochę mnie zmęczyło, szukałem ludzi, z którymi mógłbym pograć właśnie taką muzykę jak Marillion. W końcu udało się.

    WAŻNE W ŻYCIU
    Chyba najważniejsza dla mnie jest moja rodzina i zdrowie. Od momentu kiedy dowiedziałem się, że jestem chory na cukrzycę, zwolniłem trochę moje życie towarzyskie. Już nie ma głośnych i mocno zakrapianych imprez. Swoje widziałem i spożyłem, czas przystopować. Poza tym mam wspaniałego syna Adriana, którego muszę wychować na porządnego człowieka i obywatela. Z biegiem lat priorytety się zmieniają chociaż nigdy nie będę typowym tatuśkiem, który po pracy siada w fotelu zakłada kapcie i ogląda telewizje. To nie w moim stylu. Zawsze byłem aktywnym człowiekiem i tak już chyba zostanie.

    CZAS WOLNY
    Nie mam go zbyt wiele. Pracuje dosyć długo, do tego dochodzi własna wytwórnia wydawnicza Apocalypse Production, przy której też jest trochę roboty. Zabiera mi to sporo czasu i w rezultacie tego wolnego pozostaje bardzo niewiele. Jak już się pojawi chwila to spędzam ją z rodziną w domu.

    ULUBIONE PŁYTY
    Jest ich bardzo dużo. Nie mam takiej, którą stawiam najwyżej, oczywiście pomijając "BRAVE" Marillion, która jest poza konkurencją. Lubię słuchać starego amerykańskiego thrash metalu (Slayer, Nuclear Assault, Exodus, Dark Angel), lubię Venom, Celtic Frost i Barhory, uwielbiam słuchać takich rzeczy jak, Delerium, czy progmetalowych zespołów jak np. Dream Theater, Pain Of Salvation i Porcupine Tree oraz z całkiem innej beczki Tears For Fears, Seal`a czy Pink Floyd. Ciężko było by mi wybrać 5 czy 10 płyt. W każdym niemal gatunku można znaleźć coś ciekawego, coś co mnie zainteresuje, więc na tym polega problem z tymi ulubionymi płytami. Jest ich za dużo. Wymienię tylko kilka takich, które najszybciej przychodzą mi na myśl.

    • Marillion - Fugazi
    • Coroner - Grin
    • Porcupine Tree - Signify
    • Tears For Fears - Elemental
    • Venom - Black Metal
    • Delerium - Karma
    • Marillion - Misplaced Childhood
    • Celtic Frost - To Mega Therion
    • Black Sabbath - Tyr
    • Morbid Angel - Covenant

    OSTATNIO SŁUCHANE
    Ostatnio maltretuje kilkanaście płyt. Są to między innymi:

    • Marillion - Brave
    • Blindead - Autoscopia / Murder In Phazes
    • Porcupine Tree - Fear Of A Blank Planet
    • Heaven And Hell - The Devil You Know
    • Alter Bridge - Blackbird
    • Antigama - Warning
    • Marillion - Early Stages
    • Pendragon - Pure
    • Led Zeppelin - Physical Graffiti
    • Azarath - Praise The Beast

    Jak sami widzicie jest tu różna muzyka. Taki jestem nie słucham tylko jednego gatunku, to by mnie zabiło. Chyba ;-)

    RIVERSIDE
    Temat morze. Mógł bym pisać o nim całe strony i byście tego i tak nie przeczytali. Jest to mój pierwszy zespół, w którym czuje, że żyje. Jest w nim wszystko czego mi brakowało w poprzednich bandach. Fajna muzyka, klimat, ludzie i zaangażowanie nie tylko mojej osoby. Wreszcie gram w "ZESPOLE", a nie w projekcie. Już po pierwszej rozmowie z Grudniem w samochodzie o założeniu zespołu wiedziałem, że to będzie to, a po pierwszej próbie z Mariuszem (wtedy jak zaczął śpiewać) było dla mnie oczywiste, że to będzie mój jedyny zespół w którym będę się udzielał całym sobą. I tak rzeczywiście jest. Riverside jest dla mnie wszystkim od niemal 8 lat i chyba tak zostanie. To jest ZESPÓŁ, a nie zespolik w których wcześniej grałem. To moja przyszłość muzyczna taka jaką chciałem mieć od zawsze.
    RIVERSIDE RULES!!!!!!

  • Michał Łapaj
    instrumenty klawisze,
    hammond, theremin

    Michał Łapaj

    MUZYKA
    Mieszka w moim sercu już jakiś czas i nie zanosi się na eksmisję. Towarzyszy mi w każdej sekundzie mojego życia. Budzę się i zasypiam przy dźwiękach muzyki. Uwielbiam każdą jej stronę. Niezależnie od gatunku, czy to romantyczna klasyka Brahmsa, czy też szatańska sieka jakiegoś zespołu death metalowego. Mimo to najbardziej zakorzeniony jestem w starym, klasycznym rocku. Moi rodzice karmili mnie nim od najmłodszych lat i może dlatego tak to we mnie utkwiło. Pamiętam, gdy dostałem swój pierwszy instrument, na którym nieustannie grałem utwory Deep Purple, Rainbow itp. Poznawanie nowego sprawiało mi ogromną satysfakcję i nie chcąc się zamykać w jednym gatunku, zacząłem próbować wszystkiego po trochu... Przechodząc przez gąszcz różnych brzmień, wykonawców i ich pomysłów, uczyłem się technik, z których korzystam do dziś.

    KLAWISZE
    ...? Nie wiem, dlaczego właśnie one. Zaczęło się od zespołu mojej mamy. Miałem może cztery latka, kiedy pod podłogą naszego domu odbywały się próby. Po graniu zawsze schodziłem na dół i dobierałem się do klawiszy. Pamiętam, że z całej grupy klawiszowiec najbardziej modyfikował swoje brzmienie. Stojąc za jednym "parapetem" miał do dyspozycji całą gamę barw od pianin po różne stringi czy też organy (jak na owe czasy brzmienia były rewelacyjne :)).

    Mimo to w '95r zacząłem edukację w szkole muzycznej na flecie poprzecznym. Bardzo miło wspominam grę na tym instrumencie, jednak do klawiatury ciągnęło mnie bardziej i znalazłem się w Instytucie Szkolenia Organistów. Następnie kontynuowałem naukę w prywatnej szkole muzyki jazzowej… jednak doszedłem do wniosku, że jednak trochę z tym jazzem przesadzali. Grałem na różnych instrumentach w moim życiu, jednak swoje spełnienie odnalazłem w klawiszach.
    To właśnie różnorodność i rozpiętość brzmień tych cudownych urządzeń dają mi możliwość realizacji moich pomysłów.

    INSPIRACJĄ
    ... jest każda chwila mojego życia. Przede wszystkim stan emocjonalny w jakim się znajduję. Zasiadam wtedy do instrumentu i wylewam wszystko na te czarne i białe przyciski. Dużo pomysłów przychodzi mi do głowy gdy 'pod palcami' mam jakieś ciekawe brzmienie. Natchnienie spotyka mnie również podczas ćwiczeń, wymyślam własne interpretacje.

    WAŻNE W ŻYCIU
    ...są przede wszystkim miłość i przyjaźń. Bez nich czuję się człowiekiem zagubionym, pustym. Najważniejsza jest moja rodzina, która wspiera mnie w każdej sytuacji. To taki punkt odniesienia, który potrzebny jest każdemu człowiekowi.

    CZAS WOLNY
    Zazwyczaj staram się jakoś zorganizować w takich chwilach. Przeważnie znosi mnie na korty tenisowe. Od czasu do czasu jeżdżę na rowerze lub gram w piłkę (na playstation :)). Ogólnie trochę sportu (ale bez przesady). Nie brakuje też spotkań z przyjaciółmi przy piwku lub winku.

    ULUBIONE PŁYTY
    Nie mam jedynej ulubionej. Największy respekt mam oczywiście dla Deep Purple, a w szczególności dla Jona Lorda (to taki mój Bóg). Ale poza angielskim rockiem, uwielbiam słuchać muzyki klasycznej, czy też filmowej, którą uważam za bardzo emocjonalną i to ona czasem dyryguje stanem, w jakim się znajduję.
    To płyty, którymi najczęściej męczyłem domowników:

    • Jon Lord - Sarabande
    • Deep Purple - wszystkie
    • Rainbow - On Stage / Rising / Long Live Rock'n'Roll
    • Yes - Close to the Edge / Releayer / Talk / Fragile
    • U.K. - UK
    • Emerson, Lake & Palmer – ELP, Tarkus, Trilogy, Pictures at an Exhibition
    • Prodigy – The fat of the land, Music from the Jilted Generation
    • Dream Theater – Awake, Images and Words, Metropolis Pt. 2: Scenes from a Memory
    • Pink Floyd - Wish You Were Here
    • Massive Attack – Mezzanine
    • Vangelis - 1492
    • The Derek Truks Band - Joyful Noise
    • Black Mountain – In the future

    RIVERSIDE
    Kiedy dostałem płytę od Grudnia z propozycją grania pomyślałem: kolejny projekt, następna grupa kolesi z 'wielkimi' ambicjami i ekstra pomysłami na przyszłość. Jednak po przesłuchaniu albumu nawet się nie zastanawiałem, po prostu musiałem być w tym składzie. I tak się stało już na pierwszej próbie. Chłopaki okazali się świetnymi muzykami i przyjaciółmi. Nareszcie mam Zespół!!!, w którym naprawdę czuję że żyję.
    Riverside to cel moich odwiecznych poszukiwań. Rzeka pomysłów, z której wyławiam dźwięki cieszące moją duszę. Takie moje miejsce w muzyce.